20.10.2026 20:46
27 wyświetleń
0 komentarzy
Dla Mai Chwalińskiej ten sezon jest przełomowym w całej karierze. I choć zapewne wielu kibiców ten przełom będzie kojarzyć wyłącznie z Roland Garros - i awansem do finału w Paryżu, to taki pierwszy mały kroczek zawodniczka z Bielska-Białej postawiła w lutym w Rumunii. W Kluż-Napoce po raz pierwszy dostała się do 1/4 finału zawodów z głównego cyklu WTA. I chyba nikt się wtedy nie spodziewał, że jej spotkanie z Aną Bogdan będzie ostatnim dla byłej 39. rakiety świata. Rumunka wycofała się z touru bardzo dyskretnie.
Zobacz cały artykuł w serwisie sport.interia.pl »