04.11.2026 19:33
22 wyświetleń
0 komentarzy
Wygrana z Łotwą na starcie eliminacji mistrzostw Europy była dla Biało-Czerwonych obowiązkiem, mierzyliśmy się w Opolu z najsłabszym zespołem w stawce. W 44. minucie Piotr Mielczarski trafił na 29:15, zanosiło się na ogromną różnicę na sam koniec. A później Polacy zagrali chaotycznie, przegrali ten końcowy kwadrans aż 4:9. I to może niepokoić. Nasz zespół wygrał całe spotkanie 33:24 (21:11). Za cztery dni Polaków czeka kluczowy mecz w tych eliminacjach. Oto co wydarzyło się w Opolu.
Zobacz cały artykuł w serwisie sport.interia.pl »