07.11.2026 8:42
16 wyświetleń
0 komentarzy
- To jest niesamowite - twój zawodnik odwala taki numer jak Mateusz Klich, a ty jeszcze wbiegasz na boisko i próbujesz coś komuś udowodnić? To było zagranie pod publiczkę, na zasadzie: "pobiłem wiślaka, więc może mnie oszczędzą kibice". To była wiocha - podkreśla Alan Uryga, kapitan Wisły Kraków po pokonaniu Cracovii 2:1.
Zobacz cały artykuł w serwisie sport.interia.pl »