10.10.2026 18:39
18 wyświetleń
0 komentarzy
Ekipa Mercedesa nie ma łatwego zadania w Singapurze. Od początku weekendu porównuje nawą i starą wersję W17. O ile w piątek wydawało się, że starsza specyfikacja, z której korzysta George Russell jest wyraźnie lesza, dzisiaj sytuacja się odwróciła. To Kimi Antonelli dyktował tempo w obozie z Brackley podczas głównych kwalifikacji. Na obraz sytuacji może jednak mieć wpływ poranny dzwon Russella, który pod koniec pierwszego okrążenia sprintu rozbił się po najechaniu na śliską od deszczu białą linię. Brytyjczyk wziął jednak pełną odpowiedzialność za incydent, do jakiego doszło zaraz po tym, jak na starcie wyprzedził zdobywcę pole position - Maksa Verstappena.
Zobacz cały artykuł w serwisie f1.dziel-pasje.pl »