19.09.2026 11:39
35 wyświetleń
0 komentarzy
- To dla mnie wyjątkowe miejsce. Wychowałem się w jego cieniu. W linii prostej z domu przy ul. Wrocławskiej to było raptem trzy kilometry. Widziałem, jak go budują. Już wtedy, jako chłopak, który zaczynał kopać piłkę, marzyłem, żeby na nim zagrać - mówi Antoni Piechniczek.
Zobacz cały artykuł w serwisie katowice.wyborcza.pl »