27.03.2026 11:14
26 wyświetleń
0 komentarzy
Na papierze wszystko wyglądało wymagająco: kilka koncertów jednego wieczoru, szybkie zmiany sceny i stylistyki. Łatwo było założyć, że występy zaczną się ze sobą zlewać. Ku mojemu zaskoczeniu było dokładnie odwrotnie - wróciłam do domu z większą energią niż po dniu pierwszym. Krótsze sety i świetnie ułożony rytm wieczoru sprawiły, że zamiast przesytu pojawił się niedosyt.
Zobacz cały artykuł w serwisie muzyka.interia.pl »