Fragment olsztyńskiej trasy pieszo-rowerowej zmienił się w jezioro. Przez dwa do trzech tygodni żaden cyklista tędy nie przejedzie. Mieszkańcy uważają, że to problem i chcą reakcji zarządu dróg. Właściciel terenu z kolei się na to nie zgadza. I ma ku temu dość ważny powód.