09.04.2026 12:12
47 wyświetleń
0 komentarzy

Mówi się, że kiedyś było mniej chorób. Pod wieloma względami to zwykłe brednie: to, że ludzie nie byli diagnozowani, nie znaczy, że byli zdrowi. Jest jednak pewna kwestia, która faktycznie nie doskwierała naszym dziadom: mikroplastik.Plastikowe opakowania i syntetyczne tkaniny były istną rewolucją: lekkie, tanie w produkcji i łatwe w czyszczeniu. Z czasem jednak zauważono, że generuje on olbrzymie hałdy śmieci, z którymi niewiele dało się zrobić. Nie z powodu braku możliwości recyklingu, a z powodu wysokich kosztów i problemów logistycznych. Plastik to tylko ogólne określenie na wiele typów tworzyw sztucznych, których nie powinno się mieszać podczas ich przetwarzania.Detektor mikroplastiku, czyli zmory naszych czasówZ czasem okazało się jednak, że sterty śmieci to nasz najmniejszy problem. Większym jest ten, którego nie widać gołym okiem, ponieważ — o ironio — jest zbyt mały. Mowa tu o mikroplasitku, czyli miniaturowych cząsteczkach tworzyw sztucznych. A ten jest już dosłownie wszędzie: w ziemi, wodzie, w powietrzu. A nawet w naszym jedzeniu, w krwi, a nawet w naszych mózgach.
Zobacz cały artykuł w serwisie www.telepolis.pl »