01.09.2026 9:32
57 wyświetleń
0 komentarzy

Od 1 lipca br. do przesyłek z Chin o wartości do 150 euro doliczane jest cło wynoszące 3 euro. Mechanizm ten ma m.in. chronić przedsiębiorców z krajów Wspólnoty przed azjatycką konkurencją. Czy spełnia swoje zadanie? Dane w tej kwestii przedstawiło Ministerstwo Finansów.W pierwszym półroczu 2026 roku sporo mówiło i pisało się o tym, że epoka tanich zakupów internetowych w azjatyckich marketach e-commerce dobiega końca. Małe przesyłki zamawiane na Temu, Shein czy Aliexpress zostały objęte wspomnianym cłem. W teorii miało to skłonić klientów do kupowania lokalnie. Konsument mógł dojść do wniosku, że zamawianie produktu za 4 euro i płacenie cła w wysokości 3 euro nie ma sensu. A trzeba zaznaczyć, że skala zjawiska jest gigantyczna – w przypadku pojedynczych państw mowa o milionach paczek, dla całej UE są ich już miliardy.Nowe cła uderzyły w import towarów z ChinSerwis Telepolis zwrócił się do Ministerstwa Finansów z pytaniem o efekty wdrożonych zmian. Okazuje się, że w lipcu 2026 roku systemy obsługujące zgłoszenia celne dla towarów e-commerce odnotowały 2 113 704 deklaracji. Tymczasem w miesiącu poprzedzającym, czyli czerwcu, zgłoszeń było 4 238 517. Mowa o sprzedawanych na odległość towarach o wartości do 150 euro w modelu B2C. Przedstawiciele resortu poinformowali nas również, że w lipcu zadeklarowane należności celne z tytułu importu takich towarów wyniosły 67 985 536 zł. Z czego do budżetu trafiło niemal 17 mln zł (25 proc.).
Zobacz cały artykuł w serwisie www.telepolis.pl »