03.09.2026 10:48
47 wyświetleń
0 komentarzy

"Onslaught" to doskonale skonstruowany horror akcji, w którym może i brakuje fabuły, ale ma on swój styl, dzięki któremy świetnie sprawdza się jako współczesna wariacja na temat filmów slasher. Od jutra (czyli 4 września), w kinach. Onslaught - lubimy przesadę i odrobinę kiczu"Onslaught" (czyli "szturm", "atak", "nawałnica") to amerykański widowiskowy thriller akcji z elementami horroru. Za reżyserię zabrał się Adam Wingard, który uchodzi obecnie za jednego z najlepszych współczesnych hollywoodzkich twórców kina gatunkowego. Nie boi się eksplorować trudnych tematów, a jego filmy umiejętnie łączą emocjonalną złożoność z bombastyczną tandetą. Wszyscy, którzy oglądali "Godzillę" z 2021 i 2024 roku, wiedzą o czym mowa. Co ciekawe, Wingard zrezygnował z reżyserowania kolejnej części zaplanowanej na 2027 rok "Godzilli" właśnie po to, aby skupić się na nakręceniu mniejszego, bardziej krwawego i autorskiego filmu, jakim jest debiutujący właśnie "Onslaught".Za duchowego prekursora "Onslaught" uchodzi film "Gość" oraz "Następny jesteś ty". Co ciekawe, właśnie w tym samym uniwersum, co "Gość" toczy się akcja filmu "Onslaught" i rozwija zawarte tam wątki wojskowych eksperymentów.
Zobacz cały artykuł w serwisie www.telepolis.pl »