20.10.2026 17:40
56 wyświetleń
0 komentarzy

Sri Lanka to niewielkie, 5 razy mniejsze od Polski państwo wyspiarskie, które może się jednak pochwalić ponad 20 milionami obywateli. I wszyscy Ci ludzie w zaledwie 30 sekund zostali odcięci od energii elektrycznej, a fotowoltaika zamiast wsparciem stała się utrapieniem. A stało się to 17 października o 11:43 czasu lokalnego. Zdaniem National System Operator (NSO), czyli narodowego operatora energii doszło do odłączenia elektrowni wodnej Upper Kotmale, co wywołało nagłe załamanie całego systemu elektroenergetycznego w kraju. Co jednak bardziej istotne, okazało się, że przywrócenie zasilania nie jest możliwe z powodu działającej fotowoltaiki. Tym samym państwo musiało zaapelować do obywateli, aby odłączyli fotowoltaikę od sieci, co wcale nie jest takie łatwe, kiedy nie ma się prądu, a kanały komunikacyjne wymagają energii. Najprawdopodobniej pomogły w tym lokalne radiostacje, które wymagają niewiele energii, jak i radioodbiorniki na baterie.Blackout mimo fotowoltaikiWarto dodać, że fotowoltaika mogła powrócić do działania dopiero 18 października, a elektrownia węglowa Norochcholai wciąż pozostaje wyłączona, co sprawia, że Sri Lanka jest ciągle na deficycie, jeśli chodzi o energię elektryczną.
Zobacz cały artykuł w serwisie www.telepolis.pl »