12.03.2026 16:43
22 wyświetleń
0 komentarzy
Wiktor Przyjemski dopiero co wyjechał na tor po zimowej przerwie, a już zdążył wywołać poruszenie. Przyzwyczailiśmy się, że pierwsze jazdy są często na pół gwizdka, a zawodnicy próbują odzyskać wcześniejszy luz na motocyklu. Zupełnie inaczej jest w przypadku Przyjemskiego, który wizualnie prezentował się lepiej, niż do tej pory. Kibice przecierali oczy, bo na pierwszy rzut oka myśleli, że to Robert Lambert, indywidualny wicemistrz świata na żużlu. I to praktycznie w każdym calu, wraz kolorystyką i głównym sponsorem.
Zobacz cały artykuł w serwisie sport.interia.pl »