22.03.2026 12:37
33 wyświetleń
0 komentarzy
Holandia wystawiła w eliminacjach Lieke Klaver, Czechy Lurdes Glorię Manuel, Słowacja - Emmę Zapletalovą. Największe gwiazdy, medalistki z indywidualnej rywalizacji czy jesiennych mistrzostw świata w Tokio. A Aleksander Matusiński postanowił oszczędzać Natalię Bukowiecką, na wieczorny finał. Zaryzykował, bo tylko dwie ekipy miały pewny awans. A jego podopieczne pobiegły fantastycznie. To zaś, co zrobiła na końcu Justyna Święty-Ersetic, na długo zostanie w pamięci kibiców. A może tylko do wieczora, jeśli wtedy będzie podobnie.
Zobacz cały artykuł w serwisie sport.interia.pl »