09.04.2026 22:44
43 wyświetleń
0 komentarzy
Wieczorem 9 kwietnia ekipa FC Porto - z Janem Bednarkiem w wyjściowym składzie - podeszła do pierwszej odsłony swych ćwierćfinałowych zmagań w Lidze Europy przeciwko Nottingham Forest i rywalizacja ta zaczęła się dla "Smoków" całkiem nieźle, ale po ich pierwszym golu już niebawem straciły one... kuriozalną wręcz bramkę samobójczą, która wpadła na konto Martima Fernandesa.
Zobacz cały artykuł w serwisie sport.interia.pl »