31.08.2026 13:23
35 wyświetleń
0 komentarzy
- Teraz politycy się wypierają i niech się wypierają, ale ja wierzę śp. Andrzejowi Kraśnickiemu. Powiedział mi, jak do tego doszło, że ustępuje. Użył takich słów: "ja nie mogę, bo jak zostanę, to rozwalą PKOl". I postąpił tak, by nie narażać instytucji, której oddał serce. Wtedy zrozumiałem, co się dzieje, jakiego kalibru to jest decyzja. I mimo, że to wiedziałem, podniosłem rękę za Piesiewiczem - ujawnia w rozmowie z Interią Tomasz Kwiecień, członek zarządu PKOl-u i prezes Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego.
Zobacz cały artykuł w serwisie sport.interia.pl »