02.09.2026 17:37
45 wyświetleń
0 komentarzy
- Kiedy stałem na najwyższym stopniu podium, kiedy grano mi Mazurka Dąbrowskiego myślałem tylko o tym, żeby wpaść w ramiona wszystkich moich fanów i cieszyć się razem z nimi z sukcesów. Teraz anonimowi ludzie obrażają mnie, wyzywają od komuchów, ubeków, traktując jak śmiecia. Wielokrotnie czytałem, że działacze, to same pijaki i złodzieje. A wszystko, dlatego że ktoś mnie wrzucił do grupy wspierającej Radosława Piesiewicza. Dziś jednak nie rozmawiamy o prezesie, ale o przyszłości PKOl. Myślę, że warto mnie wysłuchać - mówi nam Andrzej Supron, wiceprezes PKOl.
Zobacz cały artykuł w serwisie sport.interia.pl »