02.09.2026 19:29
82 wyświetleń
0 komentarzy
Dwa tygodnie temu Diane Parry przegrała w Cincinnati z Igą Świątek, przed startem US Open zaplanowała jeszcze występ w Monterrey. Grę w Meksyku zaczynała od 1. rundy, jako tenisistka nierozstawiona. I tam odniosła największy sukces w karierze - zdobyła tytuł. Gdyby stało się to tydzień wcześniej, w US Open byłaby rozstawiona. A tak już w drugiej rundzie wpadła na Soranę CIrsteę - 36-letnia Rumunka za dwa miesiące zakończy karierę, a gra sezon życia. I potwierdziła to na Court 12.
Zobacz cały artykuł w serwisie sport.interia.pl »