04.09.2026 5:15
73 wyświetleń
0 komentarzy
Do 88. minuty meczu w Poznaniu Jagiellonia miała w garści cenny dla siebie remis 1:1. I wtedy stało się coś, co piłkarze z Białegostoku przeżyli niemal cztery tygodnie temu, w starciu z Widzewem Łódź. Przez dwie minuty mogli mieć jeszcze nadzieję, że Szymon Marciniak nie uzna gola Roberta Gumnego. Że jednak dopatrzy się faulu Mońki na bramkarzu Abramowiczu. Najbardziej znany polski arbiter zmienił jednak decyzję. Swój żal wyraził później trener Jagiellonii Adrian Siemieniec. Bynajmniej nie do Marciniaka.
Zobacz cały artykuł w serwisie sport.interia.pl »