06.09.2026 5:40
136 wyświetleń
0 komentarzy
W nocy z 5 na 6 września mogliśmy podziwiać kolejny akt amerykańskiej przygody Roberta Lewandowskiego. Jego Chicago Fire mierzyło się z Toronto FC. Kibice, którzy tego dnia zdecydowali się zasiąść na trybunach BMO Field, zdecydowanie nie mieli powodów do narzekania. Piłkarze obydwu zespołów zapewnili im bowiem niezapomniane widowisko. Tego typu mecz nie mógł przejść bez echa. Spotkanie to zostało określone przez przedstawicieli amerykańskiej ligi MLS w bardzo wymowny sposób.
Zobacz cały artykuł w serwisie sport.interia.pl »