07.09.2026 9:35
49 wyświetleń
0 komentarzy
To zawsze bolesne uczucie, gdy auto wyścigowe jedzie prawidłowo przez 5 godzin i 48 minut rywalizacji, ale nie daje rady w ostatnim kwadransie. Takie właśnie emocje towarzyszyły załodze Toyoty z numerem 7. Conway, Kobayashi i De Vries mieli zwycięstwo w rękach, ale motorsport pokazał znowu swoją nieobliczalną stronę. Robert Kubica z kolegami też nie mieli szczęścia, jedna z neutralizacji miała miejsce tuż po ich pierwszym pit stopie. Mimo tego w pewnym momencie Polak atakował nawet 3. miejsce.
Zobacz cały artykuł w serwisie sport.interia.pl »