08.09.2026 19:25
48 wyświetleń
0 komentarzy
Aby zagrać w głównej fazie English Open, Antoni Kowalski musiał pod koniec lipca przejść dwie rundy eliminacyjne. I przeszedł je, zagrał dwa dramatyczne spotkania, w obu było 3:3, decydował siódmy frejm. Tak pokonał m.in. byłego mistrza świata Lucę Brecela. A we wtorek w Brentwood mierzył się z 28. w rankingu WST Chińczykiem Pangiem Junxu. I tu też było 3:3, obaj mieli w dorobku po jednym ponad stupunktowym brejku. Na triumfatora czekał już Szkot Ross Muir. To Polak lepiej zaczął tę decydującą rozgrywkę.
Zobacz cały artykuł w serwisie sport.interia.pl »