13.09.2026 21:49
65 wyświetleń
0 komentarzy
Adam Małysz wierzył, że funkcję prezesa PZN będzie pełnił więcej niż jedną kadencję, kiedy w 2022 roku obejmował stery związku. Po czterech latach sam zrezygnował z szansy na reelekcję. Nasłuchał się wtedy, że jest federacji potrzebny. Dzisiaj odnosi się do tego z chłodnym dystansem. - To raczej było rzucone "na odczep się". Myślę, że nikt by mi nie zaproponował żadnej funkcji - mówi w rozmowie z serwisem WP Sportowe Fakty.
Zobacz cały artykuł w serwisie sport.interia.pl »