24.09.2026 16:08
33 wyświetleń
0 komentarzy
Turniej w Singapurze jest już dla Mai Chwalińskiej w pewnym sensie historyczny - nie tylko pierwszy raz wygrała singlowe spotkanie w imprezie rangi WTA 500, ale poszła za ciosem - i znalazła się w ćwierćfinale. Mało tego, zdobyte punkty oznaczają, że w rankingu WTA wyprzedzi Anastazję Potapową, będzie co najmniej 24. Kolejny awans zależny jest już od wyniku piątkowego starcia z Elise Mertens. Było jasne, że organizatorzy będą musieli umieścić to spotkanie w porannej sesji. Dla polskich kibiców Mai oznaczało to albo bardzo wczesną pobudkę, albo... "tylko" wczesną. Wygrała ta druga opcja.
Zobacz cały artykuł w serwisie sport.interia.pl »