25.09.2026 13:07
36 wyświetleń
0 komentarzy
W piątkowy poranek polskiego czasu Maja Chwalińska sprawiła przyjemny prezent swoim kibicom - po raz pierwszy w karierze pokonała zawodniczkę z najlepszej "20" świata - gładko 6:2, 6:2 ograła Elise Mertens. A niedługo po jej spotkaniu zaczął się mecz rewelacji tego turnieju - Tatiany Prozorowej, która w Singapurze dość szczęśliwie trafiła do głównej drabinki. I powtórzyła wyczyn Polki, ale w zupełnie innym stylu. W czwartek i piątek ograła dwie faworytki, te mecze trwały łącznie ponad sześć godzin. A to nie koniec zmagań 22-latki w piątkowym programie.
Zobacz cały artykuł w serwisie sport.interia.pl »