05.09.2026 7:00
44 wyświetleń
0 komentarzy
Ciocia Róża spłonęła w szkole, wujek Paweł uciekł przez okno, ale zawiesił się na płocie i tam odcięto mu głowę - opowiada Jan Bednarz, który uciekł przed bandami UPA jako siedmiolatek. Wziął udział w pogrzebie 55 ofiar rzezi wołyńskiej na cmentarzu w dawnej wsi Ostrówki, obecnie na terytorium Ukrainy. Jego siostra zastanawia się: - Czy teraz moja mama przyjęłaby uciekających przed wojną Ukraińców? Przecież dzieci są niewinne, a ona była bardzo litościwa.
Zobacz cały artykuł w serwisie lublin.wyborcza.pl »