- Zawsze odstręczały mnie wyprawy na koniec świata. Wolałem wziąć rower i po prostu sobie gdzieś pojechać. Bo czy jeżdżę rowerem po Wyżynie Miechowskiej, czy tysiące kilometrów dalej, nie ma dla mnie wielkiego znaczenia - mówi tłumacz i poeta Jakub Kornhauser.