27.09.2026 14:00
16 wyświetleń
0 komentarzy
Fredrik Lindgren ma za sobą bardzo trudny sezon. Szwed z powodu kontuzji wziął udział w tylko czterech z dziesięciu rund Grand Prix, a zmagania zakończył na odległej 15. pozycji. Oznacza to, że po raz pierwszy od 2015 roku może zabraknąć dla niego miejsca w prestiżowym cyklu. Teraz jego los leży w rękach FIM i Mayfield Sports Events Ltd, które mogą przyznać mu stałą "dziką kartę". — Moje nazwisko powinno widnieć na szczycie listy — przekonuje Fredrik Lindgren w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet.
Zobacz cały artykuł w serwisie przegladsportowy.onet.pl »