04.11.2026 10:10
16 wyświetleń
0 komentarzy
Złamany palec, poparzona dłoń i ból tak potworny, że doprowadzał go do łez. Greg Hancock próbował zrobić wszystko, by mimo koszmarnego urazu wystartować w Grand Prix. Najgorsze przyszło jednak w chwili samego wypadku. Gdy jego ręka znalazła się w okolicach tylnego błotnika motocykla rywala, przez głowę przemknęła mu przerażająca myśl: czy wciąż ją ma? Czterokrotny mistrz świata, choć z reguły unikał kontuzji, do dziś pamięta najbardziej bolesne momenty.
Zobacz cały artykuł w serwisie przegladsportowy.onet.pl »