01.04.2026 6:06
66 wyświetleń
0 komentarzy
Konsekwencje porażki Polski ze Szwecją w barażu o mundial są zaskakująco racjonalne. Zamiast polowania na czarownice - spokój. Zamiast krytykowania decyzji selekcjonera - zrozumienie dla nich. Jan Urban zbudował wokół siebie taką aurę, że mimo tak istotnej przegranej, nikt nie wyobrażał sobie jego zmiany. Na szczęście włącznie z Cezarym Kuleszą, który - uff - pozwoli uniknąć kolejnego cyrku ze stołkiem selekcjonera w tle.
Zobacz cały artykuł w serwisie sport.interia.pl »