10.04.2026 10:47
40 wyświetleń
0 komentarzy

Nie milknie wrzawa wokół Zondacrypto. Ta historia ma już wymiar gospodarczy, społeczny, polityczny, a nawet sportowy. Niewiele wskazuje na to, by sprawa miała się rozejść po kościach. Zwłaszcza że problemy klientów próbują wykorzystać oszuści.Kilka dni temu głośno zrobiło się o doniesieniach serwisu money.pl. Wynika z nich, że nastąpił drastyczny spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto. To ma stanowić odpowiedź na pytanie, dlaczego użytkownicy platformy nie mogą wypłacać ulokowanych na niej środków. W ciągu kilku kwartałów tzw. gorący portfel bitcoinowy miał być niemal w całości pozbawiony środków. W tym czasie z Zondy na inną giełdę przetransferowano ponoć kilkadziesiąt milionów złotych. Sprawa jest o tyle poważna, że aktywnych użytkowników platformy są setki tysięcy. To głównie Polacy. I jeśli potwierdzą się doniesienia mediów, ludzie ci mogą mieć kłopot. Zondacrypto: giełda działa stabilnieCo na to Zondacrypto? Przedstawiciele giełdy przekonują, że analiza dziennikarzy jest błędna. Użytkownicy giełdy ponoć nie mają się o co martwić, bo podmiot jest stabilny i wypłacalny. Taką deklarację złożył m.in. prezes giełdy kryptowalut Przemysław Kral, który zaistniałą sytuację tłumaczył m.in. problemami technicznymi. Równocześnie zapowiedział on podjęcie kroków prawnych wobec dziennikarzy i serwisu stojących za publikacją uderzającą w Zondę. Kral utrzymuje, że na początku tego miesiąca saldo bitcoinowe giełdy przekraczało 4,5 tys. BTC. Niestety, brakuje dowodów na potwierdzenie tej tezy.
Zobacz cały artykuł w serwisie www.telepolis.pl »