27.08.2026 21:59
32 wyświetleń
0 komentarzy
Miało nas płynąć sześć, nawet osiem osób. Po sprawdzeniu prognoz, cen i kalendarzy została elitarna czwórka. Zapowiadany pogodowy armagedon ograniczył się do jednego słabego dnia, który spędziliśmy w porcie. Wtedy przekonaliśmy się, że rejs po Mazurach to nie tylko żagle i jeziora. To też gotowanie na dwóch palnikach, zapach kawy o świcie, prysznice w marinach, chrapanie i sztuka przebywania razem na kilku m kw.
Zobacz cały artykuł w serwisie turystyka.wp.pl »