10.03.2026 6:30
29 wyświetleń
0 komentarzy

Aktualnie wciąż trwający obronny atak Izraela (z pomocą USA) na religijny reżim w Iranie nie przyniesie ubezpieczeniom wielkich bezpośrednich strat. Nie podejrzewam na przykład, by miał ubezpieczenie na życie Ali Chamenei, zabity już 1. dnia obrony ajatollah i przywódca Iranu; w zachodniej kulturze odpowiednik profesora KUL, takiego Przemysława Czarnka, pełniącego do tego funkcję gdzieś między prymasem a premierem. Nie podejrzewam o ubezpieczenia na życie także pozostałych ca 50 zabitych w samoobronie przywódców Iranu. O dziewczynkach ze szkoły w Minab nie wspominając. Nawet, jeśli były tam jakieś lokalne takafule, nie było na pewno powiązań ze światowym rynkiem ubezpieczeniowym.
Nie będzie też zapewne wielkich ubezpieczeniowych strat ze zbombardowanych czy irańskich, czy arabskich rafinerii i zakładów przemysłowych, bo - przynajmniej od ryzyk wojennych - nikt rozsądny ich przecież nie ubezpieczył. Ochrona dla statków także natychmiast została wycofana.
To, co ubezpieczenia może dotknąć, to tylko skutki pośrednie: zmiany cen na świecie, inflacja, wahania kursów walut. Dobry to moment na pogdybanie o tym, co nas w ubezpieczeniach czeka, jakie zakresy powinniśmy przemyśleć, co będzie nam spędzało sen z powiek za kilka, kilkanaście może lat...
Zobacz cały artykuł w serwisie DziennikUbezpieczeniowy.pl »