20.09.2026 22:03
26 wyświetleń
0 komentarzy
Na godzinę przed meczem Lecha z Radomiakiem nad Poznaniem zrobiło się ciemno, lunął deszcz. I wciąż padało, gdy piłkarze zaczęli to niesamowite spotkanie. Niesamowite, bo w 16. sekundzie goście prowadzili 1:0, a w 9. minucie było już 2:1 dla mistrza Polski, choć mogło być i 4:1. Lech potwierdził, że w ofensywie ma ogromną jakość. A Radomiak, że ma potężne problemy w defensywie. Później "Kolejorz" dorzucił jeszcze trzy trafienia, choć mógł i ze trzy razy tyle.
Zobacz cały artykuł w serwisie sport.interia.pl »